czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 3

siemson. 
no i następna notka, proszę zostawiajcie komentarze, 
nie muszą być to oceny, ale chociażby coś żebym wiedziała, 
że ktoś to w ogóle czyta :) 

      Następny dzień przyszedł bardzo szybko. Harry miał właściwie wrażenie, że w ogóle nie spał. Cały czas myślał o tym liście. Starał się wytłumaczyć samemu sobie czy to naprawdę coś znaczyło, bo nie miał pojęcia co o tym myśleć. Miał w głowie ułożonych kilka możliwości. Po pierwsze, Malfoy próbuje sobie z niego drwić, po drugie, próbuje go do czegoś nakłonić, po trzecie, próbuje go zwabić do swojego ojca. Brał pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze, oprócz tego, który był dosłownie opisany w liście. Szczerze powiedziawszy po przeczytaniu wiadomości poczuł jeszcze większy wstręt do Dracona niż czuł wcześniej, o ile to w ogóle możliwe. Postanowił nie zaprzątać sobie tym głowy, przynajmniej na razie, ale w końcu już dzisiaj miał się z nim zobaczyć. Dziwne, ale przechodziły go dreszcze. 
        Wstał z łóżka wcześniej niż Ron, ale spojrzał na zegarek i obudził przyjaciela, bo pani Weasley zrobiłaby to dużo głośniej. Rudzielec podniósł się powoli usiłując nie zasnął po raz drugi. W końcu poszli umyć zęby i ubrali się w normalne, mugolskie ciuchy. Zeszli na dół na śniadanie, gdzie zastali resztę familii. Molly wciąż ich pospieszała, ale mieli jeszcze dużo czasu. 
- Euj 'Arry, jauuz ybau jem kond a oha - wydukał Ron z ustami pełnymi jedzenia. 
- Przepraszam Ron, nie rozumiem, mógłbyś powtórzyć? - spytał uprzejmie Harry. Rudzielec przełknął to co żuł.
- Mówię, że już chyba wiem skąd ta sowa - odpowiedział, tym razem wyraźnie. 
- Ahhm... - mruknął Harry wyraźnie zaniepokojony tym co przyjaciel może teraz powiedzieć, więc wepchnął sobie do ust ostatni kawałek bułki i wstał od stołu - Dziękuję, pani Weasley, pójdę już na górę, muszę spakować jeszcze parę rzeczy. Wyszedł nie patrząc na Rona, który zrobił podejrzliwą minę, ale wzruszył ramionami i dalej jadł. 
         
          Hermiona odeszła od stołu zaraz po Harry'm. Pobiegła do pokoju żeby poczekać na Ginny, ale zamiast niej w drzwiach stanął Fred. Uśmiechnął się do niej szeroko i zamknął za sobą drzwi. Oczekiwał jej reakcji, ale ona tylko siedziała z uniesionymi brwiami, patrząc na niego zdawkowo. 
- Dzień dobry - przywitał się ironicznie przeciągając sylaby. 
- Witaj - powiedziała Hermiona bezbarwnym głosem.
- Coś się stało? - spytał chłopak, podchodząc bliżej. Mina trochę mu zrzedła. Zastanawiał się co może znaczyć zachowanie Hermiony. 
- Musimy pogadać - oznajmiła krótko. 
            Fred nienawidził, szczerze nienawidził tych dwóch słów. To najbardziej irytujący zwrot, zaraz po: "Zostańmy przyjaciółmi" oraz "Nic mi nie jest". Jednak nie chciał się kłócić. Usiadł więc pokornie koło dziewczyny na łóżku patrząc na nią, ale ona tylko spuściła wzrok, przyglądając się swoim butom. 
- No więc - zaczęła, wciąż na niego nie patrząc - Myślę, że nie powinniśmy tego dalej ciągnąć - wyrzuciła na jednym wydechu. 
           Freda zszokowało to, co powiedziała, nie powinni tego dalej ciągnąć? To znaczy, że z nim zrywa?
- Nie rozumiem, zrywasz ze mną? - wypowiedział na głos swoje myśli. 
- Ja... ja... tak - wypowiedziała to bardzo wyraźnie, ale słychać było, że głos jej się załamał. 
           Chłopak spojrzał na nią pogardliwie. Zabolało. Bardzo zabolało. Bo niby czemu? Nawet nie dała mu powodu? Przecież nie było źle... Nigdy się nie skarżyła. Jeszcze wczoraj śmiali się w najlepsze, ukryci za szopą w ogrodzie, tak by nikt ich nie zobaczył, a dzisiaj... Fred poczuł w oczach łzy, więc wstał, podszedł do drzwi, ale odwrócił się jakby chciał coś jeszcze dodać. Hermiona spojrzała na niego, z nadzieją w oczach, choć nie wiadomo było na co liczyła. Widząc to chłopak zacisnął tylko wargi i wyszedł z pokoju zatrzaskując drzwi. Potruchtał do swojego pokoju, który był tylko parę kroków dalej, wszedł i rzucił się na łóżko. Oddychał ciężko starając się powstrzymać łzy. Zerwała z nim. Akurat w momencie, kiedy czuł, że nigdy mu tego nie zrobi. Ona to potrafi wszystko zepsuć. Pewnie nawet nigdy go tak naprawdę nie kochała. A on kretyn jej uwierzył! Szkoda słów. Ale Fred nie jest taki co popuszcza, o nie. Nie ma mowy. Nie ujdzie jej to płazem. 

          O w pół do jedenastej wszyscy członkowie rodziny Weasley'ów oraz Harry i Hermiona byli gotowi do odjazdu na King's Cross. Zapakowali się do samochodów, które, o dziwo, pan Weasley dostał z Ministerstwa. Na peronie byli akurat o jedenastej, więc Harry nie zdążył podziękować Molly za gościnę, bo musieli się pakować do pociągu. Szybko znalazł przedział i pociąg ruszył. 
- Na co czekacie? Wchodźcie - zaprosił Rona i Hermionę do środka. 
- My... Nie gniewaj się Harry, ale musimy iść z Ronem do przedziału dla prefektów - oznajmiła Hermiona smutnym tonem. 
- Co? Prefe... - zdziwił się Harry, ale nie dokończył myśli, bo Ron wskazał na plakietkę - Dlaczego mi nie powiedzieliście? - spytał z wyrzutem.
- No wiesz... Jakoś nie było okazji - mruknął rudzielec. 
- Jasne... - brunet przewrócił oczami. - Idźcie już. 
         Poszli więc i nic więcej nie odpowiedzieli. Harry siedział sam przez jakieś 10 minut, ale później dołączyli do niego bliźniacy oraz Lee Jordan. George i Lee zaczęli mu opowiadać o smakołykach jakie wynaleźli, ale Fred był coś nachmurzony i jakby, nieobecny. Błądził oczami po przedziale, a w końcu jego wzrok zatrzymał się na oknie i wyglądał przez nie przez resztę podróży. Harry nie zobaczył przyjaciół, ani na stacji w Hogsmeade, ani przy wejściu do Hogwartu. Wpadł tam, na osobę, której nie miał ochoty widzieć nigdzie, nie tylko w Hogracie. Wpadł na Draco Malfoya, znowu zresztą. 


_______
mam nadzieję, że się podobało. 
zostawcie komentarz :3
~PadfootPatti

8 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział, szkoda tylko że Hermiona zerwała z Fredem ;p

    Zapraszam na mojego bloga http://corkawiezniazazkabanu.blogspot.com/
    (dopiero zaczynam)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa notka, czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo źle się czyta taką małą czcionką

    OdpowiedzUsuń
  4. zgłoś siętutuaj/: http://http://niebieskim-piorem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ten blog jest po prostu okropny, daj se siana dziewczyno

    OdpowiedzUsuń
  6. haha, spoko, anonimku, może jakieś wyjaśnienie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Notka zajebista, czekam na więcej! :D

    OdpowiedzUsuń